V Spotkanie z Mateuszem Talbotem w Płocku Trzepowie

 

Msza św. o beatyfikację irlandzkiego apostoła trzeźwości była najważniejszym punktem V Spotkania ze Sługą Bożym Mateuszem Talbotem, które odbyło się w parafii św. Aleksego w Płocku-Trzepowie. W spotkaniu uczestniczyły osoby z całej diecezji płockiej i Polski, zaangażowane w dzieło trzeźwościowe.
 
Mszy św. w intencji beatyfikacji Mateusza Talbota z Irlandii, alkoholika, abstynenta i apostoła trzeźwości, przewodniczył ks. dr Janusz Ziarko, proboszcz parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Soczewce,  duszpasterz trzeźwości w dekanacie gostynińskim. W homilii mówił, że Mateusz Talbot może być wzorem, jaki radzić sobie w trudnej sytuacji. Gdy „sięgnie się dna”, zawsze można zwrócić się do Boga, i przejść od grzeszności do świętości. Przekonywał, że postawa Talbota uczy „jak należy pracować nad sobą”.  
 
W czasie Mszy św. ks. kan. Zbigniew Kaniecki, proboszcz parafii w Trzepowie, diecezjalny duszpasterz trzeźwości i sekretarz Zespołu KEP ds. apostolstwa trzeźwości, poprowadził wspólną modlitwę dziękczynną za dar trzeźwości oraz o beatyfikację Mateusza Talbota. Dwie pary małżeńskie, związane z AA, a obchodzące jubileusz 30- i 35-lecia małżeństwa, uroczyście odnowiły przyrzeczenia małżeńskie. 
 
Ponadto ks. Janusz Ziarko poświęcił obraz Mateusza Talbota, który jest kopią obrazu z Irlandii. Obraz znalazł w świątyni miejsce obok relikwii: fragmentu trumny z ziemią, z pierwszego pogrzebu Irlandczyka. W programie spotkania znalazły się także czas na świadectwa anonimowych alkoholików i  koncert poetycko-muzyczny.
 
Spotkanie zakończyła wspólna agapa, z udziałem gości z całej Polski m.in. Płocka,  Warszawy, Ciechanowa, Skierniewic, Lekowa, Nasielska. Byli to: anonimowi alkoholicy, ich rodziny, grupy AA, Al.-anon, Al.-ateen, DDA oraz osoby zaangażowane w działalność duszpasterstwa trzeźwości.
 
Organizatorem V Spotkania ze Sługą Bożym Mateuszem Talbotem było Katolickie Stowarzyszenie Pomocy Osobom Uzależnionym i ich Rodzinom „Filadelfia” oraz Diecezjalne Duszpasterstwo Trzeźwości, którego dyrektorem jest ks. kan. Zbigniew Kaniecki.
 
„Mateusz Talbot jest już `czcigodnym Sługą Bożym`, a to znaczy, że jego proces beatyfikacyjny się zakończył, pozostaje modlić się o cud za jego wstawiennictwem. Przykład  życia Talbota pokazuje, że nie wolno opuszczać rąk, że jest szansa wyjścia z każdej sytuacji. Jest tylko jeden warunek – to osoba uzależniona musi podjąć decyzję o leczeniu i terapii, my możemy się tylko o to modlić. Różne mogą być drogi wyjścia z uzależnienia, jedną z nich może być modlitwa do Sługi Bożego Mateusza Talbota”, przekonywał po spotkaniu ks. Zbigniew Kaniecki.
 
 
Homilia ks. dr Janusza Ziarko duszpasterza trzeźwości dekanatu gostyńskiego wygłoszona w trakcie Mszy o beatyfikację Sługi Bożego Mateusza Talbota podczas V Spotkań z Mateuszem Talbotem
 

Świat, w którym żyjemy jest dziwny. Czasem a nawet często zupełnie nie jest zrozumiały.

Ludzie, także i my tu obecni, wciąż biegają za czymś, czego nawet nie potrafią nazwać, albo też nazywają jakimś określeniem, które – jak się potem okazuje – zupełnie nie jest tą samą rzeczywistością. I tak się to wszystko toczy i toczy, człowiek w tym wszystkim marnieje, trafi Boga, traci ludzi, traci siebie… Pojawiają się problemy, nałogi, tragedie i wszechogarniająca pustka i załamanie i rozpacz…

 Gromadzimy się dzisiaj, by szukać jakiejś podpowiedzi do tego, co zrobić by wyjść na prostą, by odnaleźć jakiś większy sens, by przezwyciężyć słabość. Szukamy tego – patrząc na życie Matta Talbota, o którym wielu powie, że w jego życiu nie wydarzyło się nic szczególnego. Ot zwyczajny irlandzki robotnik, nie ukończył żadnej szkoły, kariery nie zrobił, majątku nie zgromadził, a i popularny nie był. Żaden z Niego celebryta. Żaden skandalista. Zwykły ktoś. Mało tego – umierał w całej potędze biedy, smutny i samotny, gdzieś tam pośród totalnej tragedii, jaka rozgrywała się na ulicach Dublina.

 Nie brzmi to najlepiej. I dobrze, bo tak nie powinno brzmieć. Jak w wielu historiach, także i w tej Pan Bóg zawarł przekaz pokazujący życie od zupełnie innej strony. Bogactwo życia, jego błogosławieństwo i przekleństwo w jednym, mądrość i głupotę, słabość i moc, dobro i zło, piękno i brzydotę. Oto odchodzi człowiek dla nikogo nieznany i nikomu też niepotrzebny do szczęścia. A jednak pół roku po jego śmierci – staje się znany, jego biografia błyskawicznie dociera do ludzi; później Kościół katolicki zaczyna badać jego życie, by ustalić czy istnieją podstawy do wszczęcia procesu beatyfikacyjnego; później przyznano mu tytuł <<sługi Bożego>>, uznając, że jest on tym, którego cnoty warte są naśladowania.

 Co zrobił ten mały, wielki Człowiek? Skoro w jego życiu nie wydarzyło się nic szczególnego, to co sprawiło, że był kimś szczególnym dla otaczających go ludzi, jak i dla nas. Odpowiedź jest bardzo prosta: w swoim życiu, trudnym, bolesnym i tragicznym odnalazł Boga, który przez niego właśnie pokazuje wszystkim, jak można nie przegrać życia, choć wszystko na to wskazuje. Bóg, który go poprowadził ukazuje cudowny sposób na zwycięstwo, a tym sposobem jest modlitwa o łaskę Pana, prośba o jego obecność i błaganie o dar błogosławieństwa, by wytrwać po tej lepszej stronie.

 Czasy, w których przyszło żyć Mattowi, były czasami ciemności. Głód, panujący w Irlandii w latach czterdziestych XIX wieku, wygnał ze wsi wielu jej mieszkańców, którzy przybyli do miast w poszukiwaniu pracy i chleba. Dublin roił się od ludzi bez pracy i pieniędzy. Ludzie nie mieli przyszłości, brakowało nadziei. Nawet ci, którzy mieli pracę nie mogli utrzymać rodziny. Wiele rodzin żyło na skraju nędzy, gdyż – jak i u naszego bohatera – większość zarobków była przepijana. Z różnych racji zapewne, jak to było, jest i pewnie niestety będzie dalej.

 Wiele lat picia, koledzy od pijaństwa, którzy zawiedli; utrata pracy i dotarcie do tzw. dna w połączeniu z Bożą łaską sprawiły przemianę i podjęcie decyzji o trzeźwości. Potem tylko wielka walka o wytrwanie, pragnienie Boga jako lek, Eucharystia jako Centrum życia i Słońce na nowej drodze i Miłość zwycięża. Jezus, Maryja i towarzystwo Świętych Patronów pozwoliły Mateuszowi nabrać nowych upodobań – do samotności, modlitwy, przebywania w obecności Boga. Nie było to łatwe i Matt jeszcze wiele musiał wycierpieć. I wiele się nauczyć. Najcenniejsze było to, że Jezus cierpiał i umierał za niego na krzyżu.

 Cierpiał, szukał, uczył się Boga tak samo jak uczył się życia. Pościł, modlił się bardzo dużo i wspierał tych, którzy potrzebowali wsparcia, tak jakby chciał nadrobić stracony czas i możliwości, których wcześniej nie wykorzystywał.

 Mateusz Talbot zawierzył Bogu do końca. Odnalazł sens, porzucił nałogi i słabości, odkrył jak wielkie bogactwo tkwi w człowieku, który zaufa Bogu. Wytrwał w trzeźwości, przez czterdzieści jeden lat i w cichy, nie narzucający się sposób wnosił światło w otaczającą go ciemność. Dziś może być wzorem i orędownikiem nie tylko dla tych, którzy zmagają się z nałogiem, ale dla wszystkich, którzy poszukują siły wiary, miłości i nadziei, czyli siły chrześcijaństwa. 

Dziś wielu mówi o tym, że pragniemy nowej wiosny, wiosny ducha i serca, nowej ewangelizacji, jakiejś cudnej przemiany. A mówią tak, ponieważ dla innych ludzi – ten tzw. nasz świat – jak powiedziałem na początku – zagubił sens życia i sens wierzenia. Dlatego obecnie wielu młodych i starych powtarza, że życie nie ma sensu, że nie ma radości, że jest tylko wegetacja, nudne codzienne trwanie i powtarzanie schematów, nie przynoszących zadowolenia.

 I właśnie dla tak myślących mamy dziś przesłanie Mateusza Talbota. Jeżeli umarłeś dla radości, miłości czy też szczęścia. Jeżeli nie potrafisz już wierzyć w dobro innych ludzi. Jeżeli nie wierzysz już w siebie. Jeżeli twoje słabości i nałogi powaliły cię na ziemię. Jeżeli nie uśmiechasz się do swojej codzienności.

 Zrób to! Oczyść się i odrzuć wszystko, co smutne! To co złe, grzeszne, brzydkie, zatrute i ponure! Obudź się z nocy i ciemności swojego zniechęcenia. Powstań i żyj! Bo Jezus dla Ciebie zmartwychwstał, kocha Cię i z pewnością otwiera gdzieś dla Ciebie czyjeś serce, które sprawi, że w tej życzliwości i z jego pomocą znowu będziesz żyć pięknie i radośnie.

 
 

Odnowienie przyrzeczeń małżeńskich przez Jubilatów
 

Pomnik Czcigodnego Sługi Bożego Mata Talbota przed kościołem
 
 
...niektórzy z uczestników spotkania :-)
 
 
Eucharystia

Zawieszenie obrazu Czcigodnego Sługi Bożego w kościele

 

WIĘCEJ ZDJĘĆ W GALERII WSPOMNIEŃ
V SPOTKANIE Z MATEUSZEM TALBOTEM - KLIKNIJ TU

 

źródło: http://www.diecezjaplocka.pl/index.php?akcja=art_zobacz&art_id=225&id_news=1674
publikacja zdjęć dzięki uprzejmości Ośrodka Apostolstwa Trzeźwości http://oat.com.pl/

"Przede wszystkim muszę wziąć pod uwagę interes duszy"
Czcigodny Sługa Boży Mateusz Talbot