Homilia abp. Dermota
Farella

Msza św. z okazji 100. rocznicy
śmierci Czcigodnego Matta Talbota
Prokatedra Najświętszej Maryi Panny,
sobota, 7 czerwca 2025 r., godz. 15:00
Matt Talbot – Apostoł Nadziei
Drodzy Bracia i Siostry,
W pewnym sensie to sam Matt Talbot gromadzi nas dziś popołudniu w
tej świątyni. Nikt nie byłby bardziej zdziwiony tą liczbą
zgromadzonych niż on – człowiek, który poznał mrok i przepaść, do
jakiej może zaprowadzić uzależnienie. Urodzony w ubóstwie
wewnętrznych dzielnic Dublina, Matt zaczął pić już w wieku dwunastu
lat, stając się nałogowym alkoholikiem. Po szesnastu latach – mając
28 lat – postanowił zerwać z nałogiem.
W tajemnicy jego życia to sam Pan zapukał do jego serca. Jego
zwrócenie się ku Chrystusowi – „Drodze, Prawdzie i Życiu” (J 14,6) –
stało się drogą walki i zwycięstwa nad uzależnieniem. Jego ponowne
odkrycie Boga, zaangażowanie w życie Kościoła – można by to nazwać
„nawróceniem” – modlitwa, uczestnictwo w Eucharystii i wspólnocie
wiernych, stały się fundamentem jego przemiany. To przypomnienie, że
duchowy i fizyczny wymiar człowieka muszą iść w parze w procesie
odnowy życia.
Matt powiedział kiedyś do swojej siostry: „Nigdy nie oceniaj surowo
człowieka z powodu alkoholu. Łatwiej wyjść z piekła niż z nałogu.” I
dodał: „Dla mnie było to możliwe tylko z pomocą Boga i naszej
Błogosławionej Matki.” Jego życie stało się drogą modlitwy, pokuty,
postu i miłosierdzia. Jego droga wyjścia z nałogu była też drogą do
serca Kościoła – świadectwem mocy Chrystusa w nas i dla nas, służbą
wobec innych – szczególnie ubogich – i przestrzenią, gdzie każdy
może być przyjęty takim, jakim jest.
Zjawisko uzależnienia – rzeczywistość ludzka i zdrowotna
Homilia nie jest miejscem na medyczną czy psychologiczną analizę,
ale warto nazwać uzależnienie po imieniu – w sposób konstruktywny i
wolny od osądu. Uzależnienie to choroba obecna w każdej warstwie
społecznej i w każdym zawodzie – również wśród duchownych i osób
konsekrowanych. Wymaga wczesnej interwencji i realnej pomocy, by
osoby zagrożone lub już cierpiące mogły pozostać w swoich rodzinach,
środowiskach społecznych i zawodowych – albo do nich powrócić z
własnej inicjatywy.
Typowe dla uzależnienia są zaprzeczanie, ukrywanie, brak świadomości
choroby oraz często brak chęci współpracy ze strony osoby
uzależnionej. Nie możemy być naiwni wobec złożoności tego problemu.
Uzależnienia od substancji prowadzą do rozpaczy i brutalizacji
relacji, mylą iluzję z nadzieją. Każdy, kto podejmuje próbę życia w
trzeźwości, potrzebuje szczególnego wsparcia – ze strony rodziny,
przyjaciół, pracodawców i współpracowników.
Nie możemy być obojętni na uzależnienia
Mechanizmy zaprzeczenia i ukrywania dotyczą także bardziej
subtelnych form uzależnień: hazardu, pornografii, czy nadużywania
świata wirtualnego.
Za każdym uzależnieniem kryją się konkretne historie cierpienia,
samotności, nierówności, wykluczenia, braku integracji i utraty
godności. Zbyt często ignorujemy cierpienie zadawane rodzicom,
małżonkom i dzieciom przez bliskich, którzy nadużywają alkoholu, by
zagłuszyć ból nie do zniesienia. Wiele młodych osób szuka w alkoholu
lub narkotykach iluzorycznego ucieczki od lęku i pustki. Jako
społeczeństwo musimy zadać sobie pytanie: jak to, co „akceptowalne
towarzysko”, finansuje sieci przemocy, które wszyscy potępiamy?
Matt Talbot – człowiek nadziei, wiary i miłości
Dziś wspominamy setną rocznicę śmierci Matta Talbota. Dziękujemy za
jego życie, wiarę i świadectwo. Dziękujemy za nadzieję, którą wlał w
serca tysięcy uzależnionych i tych, którzy ich niosą – często z
wielkim trudem.
Chciałbym chwilę zatrzymać się nad Matt’em jako człowiekiem wiary.
Często mówimy o „człowieku” i „jego wierze” jak o dwóch różnych
warstwach – jakby człowiek był kanapką, którą da się rozdzielić.
Tymczasem człowiek to jedność – pełna napięć, sprzeczności,
zaskoczeń.
Matt Talbot to radykalne świadectwo tej jedności – wiary i życia.
Gdy „przyszedł do siebie” (Łk 15,17), Matt był swoją wiarą, a jego
wiara była nim. Zrozumiał, że żyje nie tylko wspierany, ale niesiony
łaską Bożą. „Skoro ja dałem radę, ty też dasz – z Bożą pomocą” –
mawiał z przekonaniem, które wynikało z osobistego doświadczenia.
Jego duchowość może być charakterystyczna dla jego czasów, ale jej
istota – ufność w Boga, bliskość z Maryją, oddanie i miłość
bliźniego – są ponadczasowe. To właśnie ta wiara podtrzymała
przemianę, której tak bardzo pragnął. „Wszystko mogę w Tym, który
mnie umacnia” (Flp 4,13), mówi św. Paweł. Matt kosztował tej nadziei
– nadziei, którą przynosi Chrystus – i przekazał ją innym. Czyż nie
dlatego jesteśmy dziś tutaj?
Natura chrześcijańskiej nadziei
W orędziu na Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu w styczniu
2025 r., papież Franciszek przypomniał nam, czym jest nadzieja.
Cytując Georgesa Bernanosa, powiedział: „Tylko ci, którzy odważyli
się rozczarować iluzjami i kłamstwami, które wcześniej brali za
nadzieję, są zdolni do prawdziwej nadziei. Nadzieja to ryzyko, które
trzeba podjąć. Jest ukrytą cnotą – wytrwałą i cierpliwą. Dla
chrześcijan to nie opcja, ale warunek konieczny do życia.”
Gdy Matt złożył ślub trzeźwości, jego życie zaczęło się zmieniać. To
nie mogło być łatwe. Rozliczenie się z iluzjami nigdy nie jest
łatwe. Nadzieja nie jest tanim optymizmem – to siła, która
przemienia życie. Jak powiedział papież Benedykt XVI: „Ten, kto ma
nadzieję, żyje inaczej; temu, kto ma nadzieję, dana została nowa
egzystencja.” Matt znał smak tej nadziei. Może nie potrafiłby jej
nazwać, ale znał zmartwychwstanie z własnego życia. To jest właśnie
nasza wiara: „Twój brat był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł
się.” (Łk 15,32)
Autentyczna nadzieja – wspólne zadanie
Nadzieja nie czyni życia łatwiejszym – ale czyni je możliwym,
zwłaszcza w walce z uzależnieniem, gdzie nawroty są częścią procesu,
a nowy początek trzeba podejmować wielokrotnie. Ktoś powiedział: „Matt
był ciężkim alkoholikiem, ale nie był przypadkiem beznadziejnym.”
Nikt nie przechodzi tej drogi sam. Is ar scáth a chéile a mhaireann
na daoine – „pod cieniem siebie nawzajem żyją ludzie”.
Musimy odzyskać przekonanie, że potrzebujemy siebie nawzajem –
przypominał papież Franciszek dziesięć lat temu w Laudato si’.
Kryzys ekologiczny, wykluczenie, ubóstwo, utrata nadziei dzieci – to
nie oddzielne problemy, lecz różne wymiary jednej rzeczywistości.
„Musimy odzyskać przekonanie – mówi papież – że jesteśmy
współodpowiedzialni za innych i za nasz świat. Że warto być dobrym.”
Nadzieja to zawsze projekt wspólnotowy. Nadzieja i wspólnota idą w
parze. Izolacja ją niszczy. „Twój brat był umarły… twoja siostra
była umarła… zaginęli.” Jak Ojciec w przypowieści o dwóch
zagubionych synach (Łk 15), miejmy cierpliwość i siłę, by nigdy nie
rezygnować z tych, którzy „jeszcze nie wrócili do siebie”. I więcej
– miejmy odwagę mówić to tym, którzy wolą wykluczać i oskarżać.
Wszyscy jesteśmy w tym razem. „Mamy braci i siostry, którzy są
martwi – i bez nas nie zostaną odnalezieni.”
Czcigodny Matt Talbot, módl się za nami
Święty Franciszku z Asyżu, módl się za nami
Matko Boża z Lourdes, módl się za nami
† Dermot Farrell
Arcybiskup Dublina
|